Kochany pamiętniku!
Razem z Willem byliśmy u koników w sobotę. Było to 3 grudnia. Bardzo się cieszę z postępów wszystkich, bo Vega robi postępy z Rdzawką i pod siodłem, Rdzawka poprawiła się w nastawieniu i już przybyła troszkę na wadze, natomiast Will ma coraz bliższe relacje z tym koniem.
Mam przygotowane materiały na derki, potrzebuję teraz dobrze je wymierzyć, wyrysować i przeszyć. Będą śliczne! Sprawdziliśmy to już w sobotę, mała moja była spocona po lonży przykryta została swoją (o dziwo, pomimo tygodniowego postoju tylko sprawdzała Willa zanim weszli na łąkę, potem było niewiele negatywnej energii i normalna, spokojna praca).
Rdzawka natomiast była przykryta swoją, chodziła w niej i bawiła się w niej by się przyzwyczaić, bo do tej pory nigdy wcześniej nie miała czegoś takiego na sobie. Troszkę się bała, ale już jest dobrze.
Will założył swojej siodło w boksie i wyprowadził ją na 2 okrążenia przed stajnię by pokazać co dziś będą robić. Odczulał ją pięknie, troszkę się skradał, ale nie jest źle. Udało mu się wielokrotnie założyć i zdjąć czaprak, gąbkę, siodło i wszystko razem. Udało się też zapiąć popręg (nie dopinać, ale zapiąć tak by nie spadło). Mają już tak dobry kontakt, że przechodzi pod jej brzuchem bez problemów - zaskakujące! Ta ruda za nim podąża na placu, krótko bo mój mężczyzna się jeszcze uczy jak zwrócić uwagę konia na siebie, ale idzie im coraz lepiej.
Czyściliśmy je już razem, na naszym placu. Obie grzecznie stały przy płocie, potem Will podszedł ze swoją do Vegi. Moja księżniczka zaczęła rżeć i się grzać! Dziwny koń. Po chwili VegVeg chciała ją skubać, ale Rdzawunia nie dawała się, widać że nie pasują jej jeszcze tak bliskie relacje.
Po tym spotkaniu, które trwało około 15 minut, ruda stała sobie grzecznie w derce i skubała trawkę, natomiast gruba i ja ćwiczyłyśmy kłusik. Niestety na galop podłoże nam nie pozwalało. Zbyt ślisko i zbyt zmrożone. Za to pracowałam nad równowagą. Przy okazji lonży wykorzystałam swojego ukochanego, by trzymał lonżę (w razie W), a ja pobawiłam się z koniem. To niesamowite gdy koń podąża za człowiekiem sam z siebie, bo chce. Mała za mną kłusuje! To wspaniałe uczucie, kilkakrotnie silniejsze zwierze ode mnie, podporządkowuje się mi, oddaje się moim decyzjom. Przecież równie dobrze mogłaby mnie staranować!
Następnie moja, śliczna panienka została odstawiona pod płot, Rdzawka osiodłana i wzięta na spacer by przypomnieć sobie o tym straszliwym czymś.
Po chwili wzięłam księżniczkę dałam Willowi (on w razie czego ją lepiej utrzyma niż ja), przejęłam Rdzawkę i poszłyśmy na kilka okrążeń dookoła placu.
Na koniec jeszcze Vegi poszła pod płot, a Rdzawka dopięta i wdrażamy z powrotem pod wierzch. Praca na ten dzień pod siodłem była przewidziana na góra 15 minut i tyle też trwała. Wsiadłam na nią z podwyższenia, koń w panikę. W przeciwieństwie do Vegi, ruda nie idzie w panice kłusem, lecz żywym stępem. Szybko z niej zeszłam jak nie czuła mnie, albo nie wiedziała co się dzieje. Nie ufa mi, ale nie zrzuca, więc jest dobrze. Wsadziłam na nią Willa, zupełnie inna relacja, pomimo iż on ma gorszy, o wiele gorszy dosiad. Jest samoukiem i nabrał złych manier. Mała go wywiozła w pole, więc wzięłam ich na lonżę. Nie było łatwo, ale to koń profesor idealna dla mojego mężczyzny. Od razu mu pokazała wszystkie błędy. Uczyli się zatrzymywania i ruszania oraz niewielkich skrętów. Na koniec wsiadłam na nią (bo Will nie czuł nóg) i pojechałyśmy do stajni.
Will jeszcze na 10 minut siadł na Vegi, bo stwierdził że musi poprawić się w stępie - jestem z tej decyzji dumna! Zobaczył błędy i od razu je poprawiał! To jest godne pochwały i dumy. Małe rżały do siebie, stworzyliśmy stado!
To niesamowite! Takie postępy! U jednej i drugiej!
PS: Z Vegą uczymy się dembować, ale kiepsko nam to wychodzi.
Zapamiętać!
*Wyczyścić ochraniacze
*Zacząć jeździć w cieplejszej kurtce
*Zapytać o warunki na trening
*Zrobić pracę plastyczną do szkoły
<ChOdŹ dO mNiE!>
<MaLuChY>
Fotograf: mój najwspanialszy chłopak Will (LovE)

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuń