niedziela, 13 listopada 2016

Lepiej, tak troszkę


Kochany pamiętniku!


Wizyta u małej w sobotę przebiegła prawie rutynowo. Prawie - bo zimno i ślisko, oraz prawie - bo inne miejsce pracy. Tym razem pracowałyśmy na gospodarstwie, w towarzystwie Willa.
Przyjechałam do niej rano, naprawdę rano, bo byłam przed 8:30 w stajni. Pogoda była nijaka i zimna, padał albo deszcz w formie mżawki, albo deszcz ze śniegiem. Błotko wszędzie i pod każą możliwą postacią! Nawet ścieżka kamienista, z ogromnych kamieni nic nie daje w takie dni. 


Poszłam do stajni - o matko, tam cieplutko! Mała stała grzecznie w boksie. Postanowiłam ją wyczyścić i osiodłać w boksie.