Przyjacielu!
Kwiecień plecień bo przeplata, trochę zimy trochę lata.
Tu z podkreśleniem ZIMY.
Wstałam rano, popatrzyłam za okno - leje. Skontaktowałam się z Willem i stwierdziliśmy, że nie ma sensu jechać dziś do naszych, bo nie będzie nawet co zrobić tak de facto. Tam lało jeszcze gorzej i nie zamierzało przestać. Cóż zrobić? Pogoda na razie zapowiada się tak na najbliższe 2 tygodnie.
Oby się to nie sprawdziło, bo zwariuję.
Jeszcze mało tego, pojechałam na trening, a tam ŚNIEG!.
Kochany mój wspaniały!
Oprócz VegVeg i Rdzawki mam przecież treningi w jednej ze stadnin z okolic Sącza. Ustaliłam sobie cały plan działania na jutro, a Will na to:
-Miyu, nie masz ty jutro przypadkiem treningu?
Kochany pamiętniku!
Ostatnio dużo się dzieje. Może na początek wspomnę, że spadłam 3 razy z Rdzawki, z czego w sumie 2 razy z własnej głupoty - ale to za chwilę. Ogółem konie się zmieniły, Vega schudła a Will dużo, dużo lepiej sobie radzi. Mieliśmy kilka przygód w terenie. Może po kolei, na czym skończyliśmy?