Kochany pamiętniku!
Na śmierć zapomniałam opowiedzieć Ci o ostatniej wyprawie do konia. Byłam u niej 19 listopada. Jestem z niej dumna! Wyrobi się jeszcze. I właściciel powiedział że będzie drugi koń! Nie mogę się doczekać!
Praca z małą wyglądała tak, że przyszłam, wyczyściłam. Mała troszkę się rwała, ale nie było źle. Dość dała sobie założyć siodło bez zbędnego wiercenia się. Lonża i puszczanie pary jest coraz krótsze. Z Nadią i Willem wynieśliśmy przeszkody na nasz prowizoryczny placyk, po czym zaczęła się jazda.
Wsiadłam jako pierwsza, by ją pouczyć co i jak, standardowo.
Ćwiczenia zmian chodów, kilka drągów i krótki galop na lonży. Potem zmieniliśmy się z Willem. Tym razem trochę gorzej sobie radził, ale jego poziom jazdy znacznie wzrósł (jestem z niego dumna). Troszkę nie podobają mi się uwagi i zachowanie jednego do drugiego (Nadii do Willa i odwrotnie). Wiecznie sobie dokazują, zygają. Nie potrafią odstawić "rywalizacji" na bok, przez co ani jedno, ani drugie nie mogło się skupić na jeździe.
Will niewiele ćwiczył, znowu najazdy i podstawowe ćwiczenia czworoboku. Potem wsiadłam i poprosiłam Nadię by nam coś ustawiła. Zaczęłyśmy od niewielkiego krzyżaka na poziomie jednej skrzynki, a skończyłyśmy na stacjonacie dwa razy wyższej.
Na koniec pracy poćwiczyłyśmy akrobatyczną jazdę (powiedzmy akrobatyczną). Jakieś podstawowe ćwiczenia robiłyśmy, łącznie ze stójką na zadzie - w końcu się nie bałam.
Dokładne ćwiczenia:
-Samobójczy zwis przodem
-Jaskółka na strzemieniu (prawym/lewym)
-Kucanie na zadzie w stępie
-Jazda po damsku
-Młynek całym ciałem
(chyba tyle)
Na koniec Nadia stępowała, znaczy chwilę też kłusowała na niej. Pod stajnią konik grzeczny i spokojny (w końcu!).
W trakcie Nadia postarała się o zdjęcia, za co jej jestem wdzięczna z całego serca.
Tyle z tego dnia!
Zapamiętać:*Wziąć kocyk na derkę
*Wyczyścić ochraniacze
*Wpłacić na wycieczkę szkolną
<BrUdNy KoŃ tO sZcZęŚlIwY kOń>
<SiĘgAmY nIeBa I wYżEj>
<Po PrAcY>
<My BoY>




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz