sobota, 26 listopada 2016

Niespodzianka!

Kochany przyjacielu!


Właśnie wróciłam od księżniczki!
Niesamowite! Zaczęłam jej wdrażać interwałowy trening wytrzymałościowy, ale o tym za chwilę.
Mój Will wspaniały ugadał właściciela żeby nic mi nie mówić o klaczy (z właścicielem miałam umowę, że jak koń będzie to mam sms, że przyjechała). Niespodzianka się udała! Tata Willa nas podwiózł do konia, Przyszłam do konia, moja w sadzie, boks obok zamknięty, a w stajni coś PARSKA! Weszłam do stajni a tam druga klacz!




Pierwsze co zrobiłam to wlazłam do małej i dokładnie sprawdziłam ją w budowie. Potem Will wziął kobyłkę wyprowadził, chciałam zobaczyć tą całą kulawiznę. Stawiała ciężko jeden tył, ale za lekkie to na kulawiznę (przynajmniej taką typową). Przyjechała w mało ciekawym stanie, grzywa i ogon to jeden wielki dred - ścięliśmy to, bo szczotka mi się na tym złamała. Ogon przycięty tylko tyle co konieczne (by wyciąć tamto najgorsze). Nóżki były pokryte sporą ilością grubego błota, ciężko to było wyczyścić, ale Will dał temu radę. Ja wzięłam się za oględziny kopyt - przerośnięte trochę, struganie się przyda. Na szczęście są w porządku, poza dawnością strugania są naprawdę w porządeczku. Zaraz potem poszłam po Vegusie, ale ta mi się wyrwała, a nową omijała szerokim łukiem (momentami wręcz ze strachem). Zwiała mi prosto do stajni (czyżby się robił normalny koń?). Przywiązałam do koniowiązu, przyniosłam sprzęt. Zostawiłam ją na chwilę tam. 
Wzięliśmy nową na łączkę, Will i koń na lonży. 
-Jak ona ma na imię?
-Właściwie to nie wiem. Z tego wszystkiego nie patrzyłam w papiery. 
-Hmmm... Jak do Ciebie wołać? - westchnął Will, gładząc klacz po szyi.
-A co Ci przychodzi pierwsze na myśl jak ją widzisz?
-Rdzawka. - stwierdził mój mężczyzna.

-Niech będzie Rdzawka! - wsparłam ukochanego, w końcu to JEGO pierwszy koń!

Wziął ją na lonżę, fajnie sobie klacz radzi. Nie wie do końca co robić, na odgonienie na koło idzie od osoby lonżującej, ale to się skoryguje. Przy okazji mnie skarcił, żebym mu nie kradła konia, nie wiem czemu, ale Rdzawka to kolejna klacz co za mną sama z siebie łazi (i nie wiem czemu). Praca na lonży konia z Willem się zaczyna. Zakłusowała bez problemu, ale nie wie jeszcze co to lonża (lub nie pamięta). Potem bawili się całe 15 minut, czyli tyle ile ja potrzebuję na przygotowanie sobie konia - tu mowa o Vedze. Zaczyna się praca z 2 końmi. 

Wracam i tu niespodzianka, ale ze strony konia. Wyrywa się, krąży dookoła mnie. Nie było takiego czegoś! Po chwili byłam bliska załamania, bo koń nie chciał mnie słuchać. Will przybiegł, zapiął ją na lonży. Rdzawka już w sadzie chodziła, zaczęła się paść, wcześniej widziałam że już podąża niewielkie odległości za nim (niepewnie, ale idzie). Misiek mój wziął Księżniczkę na lonżę. Nie chciała zbytnio iść, śmignęliśmy ją. Zrzuciła parę, ale ja w załamaniu - nie szanuje mnie, nie zwraca na mnie uwagi. Moje kochanie do mnie podeszło i ukochał. Ucałował w czoło:
-Podejdź do niej tak jakbyście były same, mnie tu nie ma, pamiętaj.

-Co to da... Ona nie chce mnie.
-Spróbuj, proszę Cię
-No, no dobrze. - zgodziłam się
Po chwili wiedziałam już, że moje załamanie było spowodowane pewną zazdrością, bądź chwilowym stresem Vegusi. Mała szła za mną, mało tego ona za mną kłusowała! Kochany koń! Zatrzymywała się jak ja stawałam, "goniła" mnie, dała się dopiąć bez względnych problemów. Niesamowite. Miałam na sobie zbroję (po którą gdzieś w trakcie obskoczyłam), ale szybko podczas pracy ją zdjęłam - straszliwie mi przeszkadzała! Ciągle zaczepiałam się o tylni łęg siodła. Zmalałam czy jak?!
Ćwiczyłyśmy głównie galop. Ładnie chodziła, nawet się nie rozpędzała w kłusie, a jak się już rozpędziła to miała kłopot z zagalopowaniem. Tak więc jest dobrze. Na galop nie potrzebowałyśmy już pomocy bata z ziemi. Księżniczka moja szła od już drugiej łydki, czasem trzeciej z lekkim śmignięciem bacika z siodła. Kilka przejść stępo-kłus, ostatnio to wałkujemy i wałkujemy, ale efekty już widać przy zagalopowaniu. Mała reaguje o wiele lepiej na łydeczki, co mnie niezmiernie cieszy.
Po pracy (dziś dość krótko, bo godzinkę niecałą) rozsiodłałam moją Ślicznotkę, 

Will sobie ją wziął z ręki i stępowali by koń troszkę ochłonął. Ja porwałam lonżę i przeprowadziłam Rdzawkę na małą część sadu. Tam rzekomo kulawy koń popędził ile sił w nogach do przodu! Byle by szybciej! 
Zamknęłam, odgrodziłam sektory od siebie lonżą. Rdzawka nie chciała przechodzić, grzecznie została po swojej części. Zawołałam więc moich do siebie, był problem z ekscytacją Vegi, do tego stopnia, że nie dała sobie ogłowia zdjąć. Po dłuższej chwili puściłam ją wolno, ale musiałam odgonić od "bramki" bo zaczęła napierać na sznur. Poszły sobie na koniec pastwiska, Vegi bardzo zaciekawiona wpatrywała się w końskiego osobnika po drugiej stronie płotu (sektory odgrodzone są płotami). Zygała, a jak próbowała się stawiać, bardzo szybko starsza klacz piłowała takie zachowania.
Vega dąb - Rdzawka kopie i patrzy na Veguśkę. Vega co? Zdołowana z powrotem na ziemi. Kilka razy się to powtórzyło, młoda też próbowała zygać, podgryzać itp, ale 12latka nie reagowała, najwyżej się odsuwała.
Zostawiliśmy je na chwilę by wziąć wszystko z placu. Grzecznie się pasły, a jak chciałam by Vegi do mnie podeszła to najpierw popatrzyła na sąsiadkę z pastwiska, potem dopiero podeszła. Konik mi się wdraża w społeczeństwo, jak fantastycznie!

Sprowadzając mi się Vegi wyrwała. Will i ja w panikę, bo Rdzawka prowadzona przez mężczyznę, a mnie mała zwiała! Pobiegła od razu do koleżanki z pastwiska. Baliśmy się, że zrobią sobie krzywdę, ale ku naszemu zdziwieniu nic się nie stało, poza tym że nie chciała odejść od rdzawo-gniadej klaczy. Raz ryknęła, ale tak to był spokój. Przy wychodzeniu z pastwiska wyrwała mi się, zarżała i usłyszała odpowiedź od koleżanki. Moje zdziwienie - pobiegła do stajni, nie do ziarna kur.

Na dziś to tyle, w końcu nie zdążyłam wymierzyć derki. Muszę to zrobić. Chciałabym móc teraz podziękować Misiowi mojemu, za ten niesamowity dzień!

Zapamiętać!*Wymierzyć derkę
*Wyczyścić ochraniacze
*Wyprać sweter
*Spakować się na wycieczkę






<"KtO tY jEsTeś? Co Ty JeStEś?">




<"WyGląDaSz JaK jA!">




<PoZnAjEmY sIę>




3 komentarze: